Hejt kulturalny

Blog Ojciec, słów kilka

Blog Ojciec pisany przez pana Kamila Nowaka, nie należy do mojej TOP listy. Nie czekam z wypiekami na twarzy, aż opublikuje on nowy tekst na blogu. A te, które już tam są, nie noszą znamion wybitnie napisanych. Teraz mógłbym napisać: KONIEC, usiąść wygodnie w fotelu i patrzeć jak statystyki rosną, a negatywnych komentarzy przybywa. Ale…

Był bym kutasem gdybym tak zrobił

Bo to, że nie podoba się mi styl pisania autora Blog Ojca, nie jest powodem, by skreślić bloga. To, co sprawia, że Kamil Nowak stworzył w internecie, tak chętnie odwiedzane miejsce, to kontekst. Istotą tych „niemelodyjnych” tekstów jest dobro dzieci. Czyli nasz (wszystkich ludzi) wspólny cel. Porady wychowawcze, sposoby radzenia sobie z ważkimi kwestiami w wychowywaniu dzieci, czy podpowiedzi jak uszczęśliwić dziecko. To zdecydowane cenne informacje. Czy teraz mogę skończyć swoją wypowiedź? Nie!

Blog Ojciec ratuje dorosłych

Jednym spośród wpisów bloga jest: „LIST OJCA BITEGO JAKO DZIECKO, KTÓRY NAM WSZYSTKIM MOŻE DAĆ NADZIEJĘ„. Tak się składa, że znam tego ojca osobiście. Miałem okazję obserwować, jak boryka się z demonami przeszłości oraz, uczestniczyłem w jego walce z aleksytymią. Michał*, bo tak się nazywa autor listu do Kamila Nowaka, regularnie czyta Blog Ojca, a jeden z postów powtarzał niemal jak mantrę. W końcu zebrał się na odwagę i naskrobał, te kilka słów, które każdy dziś może przeczytać, czerpiąc z nich nadzieje, na to, że z miłości do dzieci, wszystko można w życiu zmienić.

Reasumując: tak polecam Blog Ojca, z uwagi na dobro, które Kamil Nowak czyni przy jego pomocy. Stylu pisania nadal nie lubię.

*Dostałem zgodę autora listu do Kamila Nowaka, by zdradzić jego imię, oraz pozwolenie na wykorzystanie jego historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *