Hejt kulturalny

Kasiek z pasją do dobrych książek

Jak zacząć? Pewnie najlepiej od początku. Niby takie proste, ale jednak nie do końca. Zacznę wiec tak. W poszukiwaniu blogerów. Oraz ich twórczości, zaglądam w przeróżne miejsca internetu. Tym razem, zawędrowałem do zblogowanych. Tam, przekładając kolejne karty, trafiłem na blog: Z pasją o dobrych książkach. Tak, kolejny blog recenzencki.

Z pasją o dobrych książkach to głównie blog o książkach. Kocham dobre książki. No i KOTY SĄ DOBRE jak mawiał Śmierć 😉 Permanentnie jestem zakochana.

Trochę nazbyt dużo tych książek jak dla mnie. Jednak nie to jest istotą mojego poglądu.

Do oceny, jak zwykle przystąpiłem z czystym umysłem, moje sumienie pracowało na najwyższych obrotach, tak abym po skończonej notce, mógł spokojnie spać w nocy. Kasiek, jak nazywa siebie autorka bloga, jest miłośniczką koloru zielonego. Czego nie sposób przeoczyć, nie zagłębiając się nawet w zakładkę: o mnie. Z początku tło bloga wydawało się fajne, inne, ale już po chwili, moje oczy prosiły, bym je zamknął. Tak były zmęczone. Dobór kolorów pozostawia wiele do życzenia, z punktu widzenia odbiorcy, rzecz jasna. Kolejną kwestią jest tytuł i domena. Są różne, co nie ułatwiło mi wyszukiwania bloga w Google – http://kasiek-mysli.blogspot.com (z zblogowanych szybko się wyniosłem, strasznie topornie działa ich przeglądarka).

„Nie będę Wam wciskać kitu o dysleksji – bo jej nie mam”

Tu dla Kasieki punkt za szczerość. Nawet ja ze swoją dysleksją, dopatrzyłem się kilku braków. Olać to, będzie więcej przecinków dla innych. Teraz do meritum.

Odlewnia dział

Przeczytałem całkiem sporo recenzji książek, które Kasiek zamieściła na swym blogu. Czytałem do momentu gdy, klej nie puścił, a powieki nie opadły z wielkim hukiem, zasłaniając oczy, które dostały alergii na kolor zielony. Wracając jednak do postów, to uderzyła mnie ich sztampowatość. Dosłownie, czułem się, jak bym był w odlewni dział, albo szyn kolejowych. W nozdrzach czułem nawet zapach siarki i utleniającego się węgla. Kilka słów wstępu, cytat, streszczenie akcji dzieła, kilka słów od siebie. I tak w kółko. Dodatkowo w tych kilku zdaniach, którymi autorka bloga opisuje swoje odczucia, na temat danej książki. Brakuje mi tego czegoś, nie czuje chemii. Nie mam ochoty, sięgnąć po jej kolejną recenzję.

Podsumowując: jeśli nie boisz się ślepoty oraz żaru piekielnego, to zapraszam do bloga.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *