Hejt kulturalny

520, SuperStyler – dlaczego do niego wrócę?

Długo nic nie publikowałem, od mojego ostatniego hejtu, minęło sporo czasu. Wszystko za sprawą SuperStyler. Tyle tytułem wyjaśnienia mojej nieobecności.

***

 

Nie prosiłam się do tych zawodów. Nie zapisywałam się nigdzie na liście startowej. Nie brałam udziału w eliminacjach do tej bezsensownej olimpiady.

 

Tak to prawda, zrobiłem to ja, ja wpisałem tego bloga na listę startową. To ja wezwałem SuperStyler do tablicy. I bardzo szybko zdarzyłem tego pożałować.

Blog okazał się, być moją zmorą, koszmarem, który śniłem, okazał się, marą senna, która podążała za mną nieustannie. Nie z powodu miernoty, czy marazmu, który z niego emanuje, bo tego tu nie ma. Powodem mojego bólu głowy i migren, które miewam do dziś, okazała się płodność autorki, oraz niestabilność serwera, na którym blog rezyduje. Liczba wpisów, które stworzyła Marta, poraziła mój umysł, liczba zdań i wersów, które przyszło mi przeczytać, by móc rzetelnie wypowiedzieć się na temat bloga SuperStyler, była ogromna.

520

Teksty są bardzo przejrzyste, czyta się je miło i szybko. Pewnie czytałoby się je jeszcze przyjemniej, gdyby dostanie się na bloga, nie było takie utrudnione i frustrujące. Notatki, które sporządzałem czytając teksty na Stylerze, zapełniały się słowem „czekam”. Może liczba gości Marty przerosła możliwości serwera? Na szczęście autorki, ktoś ją uratował.

„homo vulgarus maximus”

Prawda, szczerość, humor, naturalność, kunszt. To kilka cech, które charakteryzują wpisy, które przyciągnęły moją największą uwagę. Zrobiły to tak skutecznie, że przestałem zauważać problemy z przepustowością. Bez wątpienia, mnie jako odbiorcę, który nie jest głównym targetem bloga SuperStyler (bo nie jestem fit, ani modny, tym bardziej nie jestem mamą), zatrzymały na dłużej siedemdziesiąt dwa teksty napisane przez Jana.

Mąż Marty w świetny sposób przekazuje swoje myśli. Dosadnie, bez zbędnego owijania w kaszmir, zamszyk czy inną bawełnę. Czasem wulgarnie, ale to cecha ludzi inteligentnych. Teksty jego autorstwa są bardzo przenikliwe, pokazują nas ludzi w innym świetle. Prowokując tym czytelnika do zadania sobie pytania: mnie to też dotyczy?

 

Podsumowując: nie polecę jednego, jedynego tekstu, który warto zgłębić, za to odsyłam tu: 72. Czy wrócę po więcej tekstów? Zdecydowanie tak! Również tych napisanych przez Martę.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *