Z czasem nawet sny przestają być wyraźne.

Pierwsza ocena za mną. Było mi bardzo miło gościć w świecie Nikodema Sadłowskiego, którego szersza widownia, czytelnicy znają jako Rock Daddy. Pora jednak opuścić jego progi i iść dalej w cybernetyczny świat. Zapewniam jednak, że jeszcze wrócę.

Na dbajowzrok.pl trafiłem zupełnym przypadkiem, przeszukiwałem blogosferę w poszukiwaniu interesującego mnie wątku, ciekawego zdania, jednego zaskakującego słowa.

Miałem zamiar napisać, co myślę na temat bloga Justyny Nater, ale jeden z tekstów na blogu, przypadł mi tak bardzo do gustu, zrobił na mnie tak pozytywne wrażenie, że postanowiłem poświęcić mu więcej czasu, a ocenę dbajowzrok.pl zostawię sobie na inny czas.

„Z czasem nawet sny przestają być wyraźne, nawet świat w snach zaczyna przypominać przerzedzoną przez sito rzeczywistość.”

„Wyobraź sobie, że…” autorstwa Elżbiety Kieś. Bardzo mocne opowiadanie, interesujące, intrygujące. Przyznam otwarcie, że mam nawyk scrollowania tekstu, czytam fragment, przeskakuje do następnego akapitu, szukając słów, które przykują moją uwagę. Po przeczytaniu pierwszej linijki rzeczonego opowiadania wiedziałem, że przeczytam je całe, do ostatniej kropki.

Pierwsze słowa od razu pobudzają ciekawość, świetnie budowane napięcie, sprawia, że w miarę zagłębiania się w czytane słowa, linijki, akapity, odbiorca chce coraz bardziej poznać finał opowiadania. Chęć przeskoczenia do ostatniego akapitu była spora, ale uległa obawie utracenia jakiejś cennej informacji zawartej gdzieś w środku tego zbioru wyśmienitych słów. Naprawdę świetna robota.

„Tyle razy kończysz na kolanach i tyle razy wstajesz z nich, podnosisz się powoli, że już nawet przestajesz liczyć. Wiesz, że zaraz wstaniesz, wiesz, że trzeba próbować, choćby nie wiem jak bolało. Świadomość słowa „nieuleczalny” staje się kawałkiem ciebie. Wiesz, że nic nie możesz zrobić, ale jednocześnie próbujesz zrobić wszystko.”

Z całą pewnością, gdyby ktoś mi podsunął do przeczytania artykuł na temat retinopatii, to bym się z nim zapoznał. Cóż jednak skoro nie sprawiłby to, że pochyliłbym się nad tym schorzeniem bardziej, nie dałby mi bodźca do głębszej analizy tego zjawiska. Natomiast forma przekazu, jaka przyjęła autorka „Wyobraź sobie, że…”, spowodowała wzrost mojej ciekawości opisywanym przez nią zagadnieniem. Zmobilizowała mnie do poszukania większych ilości informacji na temat retinopatii.

I w tym miejscu muszę zwrócić uwagę na blog, którego autorka opublikowała to opowiadanie. Zastanawia mnie to, dlaczego, na tak świetnie zbudowanym gruncie, Justyna Nater nie postanowiła zbudować czegoś większego. Dlaczego nie ma tekstu dogłębnie wyjaśniającego zagadnienia retinopatii, od czysto naukowej strony. Taki zabieg na pewno zatrzymałby czytelników w obrębie bloga na dłużej, a przynajmniej tych, którzy zaczęli szukać informacji na temat retinopatii w innych źródłach.

„Wyobraź sobie, że…” – znajdziesz w całości tu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *